Jeszcze przed krótką przerwą w lidze, wałbrzyszanki mają szansę na komplet punktów

Porażka 3:4 w Koninie to najlepszy wynik meczu z mistrzem kraju, jaki udało się na boisku osiągnąć naszym piłkarkom (nie licząc walkoweru 3:0 w sezonie 2015/2016, który otrzymaliśmy za grę nieuprawnionej piłkarki w barwach Medyka). Nie był to mecz dwóch wyrównanych drużyn, na co wskazywałby końcowy wynik. Medyk miał zdecydowanie więcej podbramkowych sytuacji. Nie wykorzystał ich, a nasze dziewczyny wykorzystały prawie wszystkie swoje bramkowe szanse. Inna rzecz, że gdyby nie tak szybko stracone gole (0:2 po 6. minutach) to i gra i wynik mogły być dla wałbrzyszanek jeszcze korzystniejsze. I gra, i wynik potwierdziły, że zbliżamy się do poziomu mistrza. I, że tegoroczny sezon będzie zdecydowanie bardziej wyrównany niż te poprzednie. Do końca daleko, teraz trzeba wygrywać ze środkiem i dołem tabeli, a nie przegrać z drużynami z czołówki (Łęczna, Kraków, Łódź). Cieszy, że dziewczyny strzelają dużo goli. W pięciu meczach zdobyły 21 bramek. Pod tym względem lepszy o jedną bramkę jest tylko SMS łódź, a w środę może nas dogonić lub przegonić także Medyk, który zagra zaległy mecz z AZS Wrocław. Fakt, że grały już z dwoma beniaminkami i będącą w dole tabeli Olimpią Szczecin, ale też zmierzyły się z dwoma zespołami z czołówki (Medyk, Czarni). Teraz gramy z AZS Biała Podlaska. Jest okazja na rewanż za ostatnią wpadkę z tym zespołem w Wałbrzychu, kiedy zaskakująco przegraliśmy 0:1, tracąc gola w samej końcówce. Trzeba się zrewanżować, wygrać i potem odpocząć (będą 2 tygodnie przerwy na grę reprezentacji). Chociaż to początek sezonu to już kilka zawodniczek narzeka na kontuzje, nie zagrała jeszcze Oliwia Maciukiewicz, teraz kontuzji doznała Martyna Zańko. Nadal problemy ma Jolanta Siwińska. Kilka innych zawodniczek też narzeka na boiskowe dolegliwości. Będzie więc okazja się nieco podleczyć i z nowymi siłami zacząć drugi rzut ligi (w połowie października jest znowu 10 dni przerwy).