Wygrany 2:1 mecz z AZS PSW Biała Podlaska był debiutem Natalii Piątek w oficjalnym spotkaniu w drużynie AZS PWSZ Wałbrzych. O emocjach z tym związanych (i nie tylko) udało nam się porozmawiać z bramkarką naszego zespołu – zapraszamy do lektury!

Witaj. Gratuluję udanego debiutu i wygranego meczu. Na pewno patrzyłaś przed rozpoczęciem starcia z AZS PSW Biała Podlaska na tabelę Ekstraligi i tam Wasz przeciwnik plasował się dopiero na przedostatnim miejscu. Mimo to zespół gości sprawił Wam dużo problemów – czy zaskoczyło Cię to?

Tabela nie zawsze odzwierciedla potencjał drużyny. Czy zaskoczyło? Szczerze – nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tym zespole, ponieważ nigdy nie grałam w Ekstralidze i nie miałam z nim styczności oprócz jednego sparingu rok temu w Olsztynie.

Do przerwy AZS PWSZ nie stworzył sobie zbyt wielu sytuacji do zdobycia gola, a akcje ofensywne kończyły się zazwyczaj na szesnastce rywala. Na drugą połowę wydaje się, że zespół wyszedł odmieniony i z dużo większą energią. Co powiedział Wam trener w szatni i jak pobudził do lepszej gry po zmianie stron?

Wyjaśniliśmy wszystkie niejasności, które powstały w pierwszej połowie i po prostu powiedzieliśmy sobie, że wiemy, o co walczymy i że damy radę.

Przy straconej bramce nie miałaś chyba szans na obronę, oprócz tego interweniowałaś pewnie i skutecznie, do tego Twoja drużyna zwyciężyła, mimo iż jeszcze pół godziny przed końcem przegrywała 0:1. Czy był to taki debiut w Ekstralidze, jaki sobie wymarzyłaś?

Jedno z moich oczekiwań co do debiutu zostało spełnione, a mianowicie 3 punkty, lecz do wymarzonego debiutu zabrakło niestety czystego konta.

Kiedy dowiedziałaś się, że zagrasz w sobotę i czy byłaś zaskoczona, że tym razem trener wybrał Ciebie do występu w pierwszym składzie?

Przychodziłam do Wałbrzycha z myślą, aby jak najszybciej zadebiutować. Niestety kontuzja mnie z tym wstrzymała. Cieszyłam się, że po kontuzji dość szybko dostałam szansę gry. Był to dla mnie pozytywny bodziec po całej tej kontuzji.

Występowałaś już w ważnych meczach w 1. lidze i w reprezentacji Polski do lat 19, jednak Ekstraliga to dla Ciebie coś nowego. Czy czułaś dużą tremę przed Twoim debiutem, czy też jednak byłaś spokojna i opanowana?

Bardzo mocno i długo towarzyszył mi stres ze względu na debiut, a także ze względu na to, że ostatni swój mecz rozegrałam bodajże na początku czerwca. Później długo nie trenowałam i zagrałam po tym czasie od razu w meczu o punkty. Przy straconej bramce stres całkowicie odszedł i przemienił się w sportową złość.

Na początku sezonu miałaś problemy z kontuzją – czy występ z AZS PSW oznacza, że z Twoim zdrowiem jest już wszystko całkowicie ok?

Mam nadzieję, że tak. W trakcie meczu, jak i po nim czułam się dobrze. Wracam do systematycznych treningów i powoli odbudowuję formę.

Jesteś reprezentantką Polski do lat 19, a w poprzednim sezonie byłaś wyróżniającą się bramkarką w 1. lidze, co na pewno zwróciło uwagę klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej – co sprawiło, że zdecydowałaś się wybrać ofertę AZS PWSZ Wałbrzych?

Ze złożonych mi ofert wybrałam tą, która najbardziej odpowiadała mi pod najważniejszymi względami dla mnie. Chodzi tu o dobrą opiekę medyczną i systematyczne treningi bramkarskie.

W sobotę zadebiutowałaś w Ekstralidze, jednak wcześniej obserwowałaś oczywiście poczynania swoich koleżanek z ławki rezerwowych. 15 punktów w 6 meczach – jak oceniasz grę zespołu w pierwszych meczach sezonu? Są chyba powody do optymizmu przed kolejnymi spotkaniami?

Oczywiście, że tak. Przegrałyśmy jak na razie jeden mecz. Mam nadzieję, że pod koniec rundy ten mecz będzie można nazwać wypadkiem przy pracy. Mierzymy z dziewczynami i sztabem jak najwyżej, czyli oczywiście walczymy o medal. Jakiego koloru? Zależy to tylko i wyłącznie od nas i naszej pracy.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszej części sezonu.