W meczu dwóch drużyn walczących o miejsce na podium Ekstraligi AZS PWSZ Wałbrzych zremisował z Czarnymi Sosnowiec 2:2. Jedną z bohaterek tego spotkania była Martyna Zańko, któa już po raz drugi po spotkaniu w Poznaniu okazała się jokerem w talii trenera Jasińskiego niedługo po wejściu z ławki doprowadzając do wyrównania. Zapraszamy do lektury wywiadu z naszą napastniczką!

Witaj. Gratuluję zdobytego gola i remisu. Jakie uczucia dominują w Tobie po tym meczu? Strzeliłaś bramkę, a Twój zespół dosłownie w ostatniej chwili uciekł spod gilotyny, ale z drugiej strony po raz pierwszy w tym sezonie AZS PWSZ stracił punkty u siebie i nie zdołał wyprzedzić Czarnych w tabeli. Jest zadowolenie czy też raczej poczucie niedosytu?

Oczywiście, że jest zadowolenie z tego wyniku, choć wiadomo, po remisie zawsze pozostaje pewien niedosyt. Miałyśmy kilka dobrych sytuacji bramkowych do wykorzystania, ale niestety się nie udało. Szanujemy zdobyty punkt. Uważam, że w perspektywie całego sezonu będzie on dla nas bardzo cenny.

Ten mecz miał różne fazy, raz śmielej atakował jeden zespół, raz drugi. Jak podsumowałabyś to, co dzisiaj wydarzyło się na stadionie przy ulicy Ratuszowej? I czego zabrakło, żeby pokonać Czarnych?

To był mecz na dobrym poziomie. Mecze z Czarnymi zawsze były wymagające. Obydwie drużyny wiedziały, jaka jest stawka tego pojedynku i było to widać do ostatniego gwizdka sędziego. Do każdego spotkania podchodzimy z bojowym nastawieniem i chęcią zdobycia trzech punktów. Chciałyśmy pokazać, że jesteśmy w dobrej dyspozycji, jednak nie do końca udało się zrealizować wszystko to, co sobie założyłyśmy. Musiałyśmy gonić wynik spotkania, było ciężko, ale udało się wywalczyć remis, z czego trzeba się cieszyć.

Porozmawiajmy teraz o Tobie. Wróciłaś do gry po ciężkiej kontuzji i widzimy wszyscy chociażby po zdobywanych bramkach, jak ważna jesteś dla zespołu. Jednak póki co trener korzysta z Twoich usług w dość ograniczonym wymiarze. Jak czujesz się fizycznie po kontuzji i czy można już mówić o powrocie do optymalnej formy? A jeżeli nie, to kiedy myślisz ten powrót nastąpi?

Powrót do gry, do treningów, do optymalnej formy po kontuzji nigdy nie jest łatwy. Taka kontuzja wiele uczy, przede wszystkim cierpliwości i świadomości. Krok po kroku chcę wracać do grania. Cieszę się, że trener we mnie wierzy i daje mi szansę gry, stopniowo bo stopniowo, ale daje mi rozgrywać coraz więcej minut na boisku. Mogę śmiało stwierdzić, że fizycznie czuję się zdecydowanie lepiej niż przed kontuzją, brakuje mi jeszcze tylko ogrania. Dlatego mam nadzieję, że wszystko przyjdzie z czasem.

Pauzowałaś dość długo i drugi raz po przyjściu do Wałbrzycha musiałaś przechodzić długą i żmudną rehabilitację. Dość wiele zawodniczek w polskiej lidze kończy swoją karierę piłkarską wcześnie, bo jeszcze przed „30”. Czy u Ciebie nie pojawiły się też chwile zwątpienia, czy dalsza gra ma jeszcze sens? I co dało Ci siłę, żeby jednak jeszcze raz spróbować powrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie?

Wiek to nie wszystko. 😉 Ale oczywiście, że pojawiły się chwile zwątpienia. Tych chwil było całkiem sporo: czy po pierwszej, czy po drugiej operacji, że o trzeciej już nie wspomnę. Jednak wokół siebie mam wspaniałych ludzi, którzy za każdym razem, gdy przychodziły chwile słabości czy zwątpienia pchali mnie do przodu, wierzyli we mnie, wspierali, co dało mi siłę do walki o powrót do zdrowia i piłki przede wszystkim. I za to wszystko dziękuję.

Jak na razie jest to powrót jak z bajki – runda dopiero się zaczęła, a Ty po powrocie po bardzo cieżkiej kontuzji masz już na swoim koncie dwie ważne bramki. Co będzie dalej? Na ilu golach zatrzyma się licznik Martyny Zańko w tym sezonie?

Nie zastanawiałam się nad tym, co będzie dalej i na ilu golach zatrzyma się mój licznik w tym sezonie, skupiam się na tu i teraz. Chcę być w jak najlepszej dyspozycji przed każdym meczem, chcę w końcu pomóc drużynie nie z trybun, ale z boiska w walce o podium w Ekstralidze kobiet.

Lada dzień zapewne analiza meczu z Czarnymi, ale powoli będziecie też już na pewno myślały o kolejnym spotkaniu ligowym. Zmierzycie się na wyjeździe z AZS PSW Biała Podlaska. Co wiesz o tym rywalu?

Mimo, że AZS PSW Biała Podlaska znajduje się na 8. miejscu w tabeli wiem, że potrafi napsuć sporo krwi rywalom. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że drużyna z Białej Podlaskiej jest bardzo waleczna, czasami nieobliczalna i będzie walczyć do końca. My zaś zrobimy wszystko, aby wywieźć z Podlasia komplet punktów. Do końca sezonu zostało wiele spotkań i naszym celem jest to, aby z każdego pojedynku wyjść zwycięsko bez względu na to, z jakim zespołem przyjdzie nam się zmierzyć.

Dziękuję za rozmowę i zyczę powodzenia w niedzielę.

Dziękuję!