Po wygranej 5:0 z AZS PSW Biała Podlaska przeprowadziliśmy krótką rozmowę z naszym trenerem – zachęcamy do lektury

Witaj, Kamil. Przede wszystkim gratulacje za wygraną i zdobycie kolejnych 3 punktów. Patrząc na poprzednie mecze z drużyną z Białej Podlaskiej (m.in. remis 0:0 jesienią) spodziewaliśmy się chyba wszyscy ciężkiego i wyrównanego meczu, jednak tym razem rywal nie miał za wiele do powiedzenia. Co udało się poprawić w stosunku do spotkania z pierwszej rundy, gdy mimo wielu prób nie udało się skruszyć szczelnego muru defensywnego zespołu AZS PSW? I co zadecydowało o zwycięstwie?

Witam. Wiedzieliśmy, że będzie to ciężkie spotkanie i takie było od pierwszych minut. Zespół z Białej Podlaskiej postawił wysoko poprzeczkę na początku meczu. W grze pomogła nam szybko zdobyta bramka, bo grało się później łatwiej. Mieliśmy swój pomysł na to spotkanie, jednak w miarę rozwoju wyniku musieliśmy też go weryfikować i przestawiać się na inne granie. Dojrzałe granie zawodniczek pozwoliło odnieść tak okazałe zwycięstwo.

Cieszy oczywiście mecz „na zero z tyłu”, ale chyba jeszcze bardziej skuteczność zespołu. Czy jest to dla Ciebie zaskoczenie, że udało się strzelić aż 5 goli? Trzeba przyznać, że nie mamy w tym sezonie szczęścia do napastniczek. Poważnie kontuzjowane są Klaudia Miłek i Martyna Zańko, dopiero pierwszy raz po długiej przerwie zagrała dziś Oliwia Maciukiewicz, która powoli dochodzi do formy, a uraz dopadł również Karolinę Gradecką, przestawioną przez Ciebie ze środka obrony na szpicę. Dzisiaj chyba należy pochwalić grającą na środku ataku Dominikę Dereń, dla której nie jest to naturalna pozycja, a mimo to wywiązała się z tej roli doskonale?

Wierzyłem, że stać nas na wysokie zwycięstwo, ale pięciu goli nawet ja się nie spodziewałem, choć zazwyczaj jestem optymistą. Ubolewamy oczywiście nad stratami w ataku i chyba każdy trener chciałby mieć w pełni zdrową drużynę. Nas dopadł w tym sezonie duży pech, ale mimo wszystko nie możemy się załamywać, tylko musimy sobie z tym radzić tak jak tylko potrafimy. Dominika już wcześniej dawała mi sygnały, że może się tam odnaleźć i potwierdziła to rzeczywiście w spotkaniu z PSW. Ma duży potencjał ofensywny i na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Dobrze póki co spisują się Marcjanna Zawadzka i Katarzyna Rozmus, które straciły praktycznie całą jesień przez kontuzje, udało się również uzupełnić lukę po odejściu Andżeliki Dąbek na pozycji bramkarki. Wyniki są na razie bardzo dobre – czy można powiedzieć, że AZS PWSZ wiosną jest mocniejszy niż w pierwszej rundzie?

Marcjanna i Kasia przychodziły do nas z urazami, czego byliśmy świadomi i bardzo liczyliśmy na ich powrót do zdrowia, a że obie potrafią grać w piłkę udowadniają już od początku okresu przygotowawczego. Jeśli chodzi o bramkarki, to faktycznie jak na zimowe okienko transferowe udało nam się wykonać naprawdę mocne transfery, co tylko wzmogło rywalizację na tej pozycji. Czy jesteśmy silniejsi? Pokaże to boisko i punkty zdobyte w tabeli.

Wczorajszy mecz w przeciwieństwie do tych poprzednich, które rozegraliśmy w Białej Podlaskiej, tym razem odbył się na boisku ze sztuczną nawierzchnią. Tak samo było w Pucharze Polski z UJ i w lidze z Czwórką Radom. Zima póki co nie pozwala na wejście na główne boiska, ale wygląda na to, że nie ma to negatywnego wpływu na nasz zespół. Jakie są różnice w grze na naturalnej i sztucznej nawierzchni i czy przygotowujecie się z dziewczynami jakoś specjalnie na takie warunki?

Tak, aura nie rozpieszcza nas niestety. W Wałbrzychu z uwagi na położenie ten śnieg zalega zawsze dłużej. Gra na sztucznej trawie niweluje przypadek, jednak piłka jest wolniejsza niż na naturalnej nawierzchni. Musimy grać w warunkach jakie mamy, gdyż z uwagi na kalendarz rozgrywek nie ma nawet możliwości przekładania spotkań, bo wszystko jest mocno napięte. Chcielibyśmy już oczywiście wrócić na główną płytę, bo stadion zawsze podnosi rangę zawodów, a ta jest spora, bo to przecież Ekstraliga. Dlatego należy trzymać kciuki za dobrą pogodę.

Już w środę o godzinie 11, miejmy nadzieję na boisku głównym, zmierzymy się w Wałbrzychu z AZS UJ Kraków, czyli zespołem, który pokonaliśmy 2:1 w Pucharze Polski. Jak ocenisz tę drużynę i jaka jest Twoja prognoza na ten mecz?

AZS UJ Kraków to dobry zespół, który ma w swoim składzie wiele ciekawych piłkarek. Znamy się z tym zespołem bardzo dobrze, bo los konfrontował nas już wielokrotnie. Wierzę w to, że zagramy dobre spotkanie i dzięki temu dopiszemy do swojego konta trzy punkty w ligowej tabeli.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w kolejnych spotkaniach rundy wiosennej.

Dziękuję bardzo.