Jesteśmy w trakcie dłuższej przerwy w rozgrywkach, zajrzymy więc, co słychać u naszych zawodniczek. Na pierwszy ogień idzie Ewa Cieśla – zapraszamy do lektury rozmowy z pomocniczką AZS PWSZ Wałbrzych!

Witaj. Jak spędzasz ten czas, gdy nie możecie spotykać się z drużyną na treningach i meczach?

Witam. Przede wszystkim skupiam się na treningach indywidualnych. Wiadomo, że to nie zastąpi treningów z drużyną ani pracy, jaką wykonuje się podczas meczu, ale niestety jesteśmy do tego zmuszone. Jest to również czas, w którym nadrabiam zaległości z rodziną. Cieszę się, że moja rodzina uaktywniła się fizycznie, przez co z chęcią angażują się we wspólne ćwiczenia ze mną.

Jakie są Twoje prognozy? Czy uważasz, że uda się jeszcze dograć ten sezon do końca?

Patrząc na to, co się dzieje na świecie, uważam, iż nie powinnyśmy kończyć sezonu. Byłoby to bardzo ryzykowne. Jeśli społeczeństwo będzie świadome i pozostanie w domach stosując się do wszystkich obowiązujących zasad, wtedy możliwe, że wszystko wróci do normy i dogramy sezon do końca. Zachęcam także do pozostania w domu i nie wychodzenia bez potrzeby.

Porozmawiajmy o bieżącym sezonie. AZS PWSZ Wałbrzych zajmuje obecnie miejsce w środku tabeli. Jak uważasz – czy jest to pozycja odzwierciedlająca potencjał drużyny?

Odpowiem krótko: stać nas zdecydowanie na więcej i mam nadzieję, że jeszcze będziemy miały okazję pokazać to w tym sezonie, jeśli wszystko wróci do normy.

W poprzednich sezonach, gdy reprezentowałaś jeszcze barwy AZS PSW Biała Podlaska, nasz zespół należał do czołówki Ekstraligi nie wypadając nigdy poza pierwszą „piątkę”. Czego Twoim zdaniem brakuje obecnie AZS PWSZ, żeby na dłuższą metę nawiązać walkę z najlepszymi?

Zespół diametralnie zmienił się. Odeszło sporo czołowych zawodniczek i niestety mało doszło. Ciężko pracujemy na treningach. Pierwsza runda może nie należała do najlepszych, brakowało nam troszkę szczęścia, ale po przerwie zimowej wróciłyśmy w lepszej dyspozycji i pokazałyśmy, że stać nas na walkę z najlepszymi.

Można chyba powiedzieć, że przerwanie rozgrywek przyszło w najgorszym momencie? Patrząc na mecz w Koninie wydawało się, że jesteście w wysokiej formie i możecie rozpocząć marsz w górę tabeli.

Mecz z Medykiem na pewno dał nam pozytywnego kopa. Wygrana pozwoliła ponownie uwierzyć w swoje umiejętności i siły. Lepiej chyba nie można było sobie wymarzyć rozpoczęcia rundy. Nabrałyśmy wiary i chciałyśmy iść za ciosem. Niestety z tą formą musimy zaczekać.

Porozmawiajmy o Tobie. Jako czołowa pomocniczka ligi miałaś na pewno sporo ofert od różnych zespołów z Ekstraligi. Co sprawiło, że zdecydowałaś się udać na drugi kraniec Polski i wybrać grę w AZS PWSZ Wałbrzych?

W Białej Podlaskiej spędziłam 4 lata, ukończyłam studia i stwierdziłam, że to już właśnie ten czas na zmianę. Wałbrzych brałam już wcześniej pod uwagę. Stwierdziłam: czemu nie spróbować akurat tu? Lubię nowe wyzwania.

Wydaje się, że dość dobrze wkomponowałaś się w drużynę. Przez cały czas prezentowałaś równą formę, a Twoje wykonywane z dużą precyzją stałe fragmenty gry stwarzały dużo zagrożenia pod bramką rywala. A Ty sama jak oceniasz swoją postawę?

Zawsze staram się dać z siebie 100 %. Ale jak to się mówi, zawsze może być lepiej. Pracuję dalej nad sobą i nad swoimi umiejętnościami.

W tym trudnym dla nas sezonie, gdy przechodzimy totalną przebudowę drużyny, na pewno promykiem nadziei (oprócz meczów z UKS SMS Łódź i Medykiem Konin) były Akademickie Mistrzostwa Polski w futsalu, gdzie zdobyłyście srebrny medal. Jakie masz wspomnienia z tego turnieju?

Pierwszy raz brałam udział w tej imprezie sportowej i żałuję, że wcześniej nie miałam takiej możliwości. Nowe przeżycie, wspomnienia i emocje, które są naprawdę bardzo duże. Może i złota nie zdobyłyśmy, ale pokazałyśmy wszystkim, szczególnie tym, którzy skreślali nas po rundzie jesiennej, że stać nas jednak na walkę o podium. Cieszę się bardzo ze srebrnego medalu i uważam, że zasłużyłyśmy na niego.

Miejmy nadzieję, że jeszcze zobaczymy się w tym sezonie na boiskach Ekstraligi. Dzięki za rozmowę i wszystkiego dobrego.

Dziękuję bardzo, pozdrawiam.