Dwa gole, w tym bardzo ważne (i bardzo piękne!) trafienie na 2:1 tuż przed końcem pierwszej połowy to dorobek Anny Rędzi z wygranego 5:1 meczu z Polonią Poznań. Zapraszamy do lektury wywiadu z jedną z bohaterek sobotniego spotkania!

Witaj. Przed wszystkim gratulacje za wygrany mecz i strzelenie dwóch bramek. Po przegranej Polonii aż 0:11 z Medykiem część kibiców liczyła na pewno na podobnie łatwe zwycięstwo AZS PWSZ Wałbrzych, a tymczasem dość długo rywalki broniły się całkiem dobrze. Zaskoczyło Cię to czy też jednak wiedziałaś, że w Ekstralidze nie ma słabych drużyn i nikt tutaj tanio skóry nie sprzeda?

Witam. Dziękuję bardzo. W zeszłym sezonie zdecydowanie najwięcej problemów sprawiły mam remisy z drużynami, które znajdowały się w dolnej części tabeli, dlatego obecnie staramy się unikać już takich potknięć. Cieszy nas fakt, że możemy zapisać kolejne 3 punkty, jednak nasza gra pozostawia wiele do życzenia.

Mimo niewykorzystanych okazji i do pewnego momentu skutecznej gry defensywnej rywalek nie rezygnowałyście i cały czas parłyście do przodu szukając kolejnych sytuacji bramkowych. Czy zgodzisz się, że dzisiaj jednym z kluczowych elementów w Waszej grze była cierpliwość w oczekiwaniu na przełamanie się i trafienie wreszcie do siatki?

W grze przeciwko drużynie broniącej się w niskim pressingu z reguły trzeba być bardzo cierpliwym i skoncentrowanym, żeby się nie dać zaskoczyć, tak jak się to stało na początku tego spotkania. Jednak w tym meczu byłam spokojna o to, że uda nam się przede wszystkim wyrównać, a później objąć prowadzenie i zakończyć mecz wygraną.

Jednym z najważniejszych momentów meczu była na pewno Twoja bramka na 2:1, która oczywiście może kandydować do gola kolejki. Takie piękne trafienia należą do rzadkości – czy przypominasz sobie, kiedy po raz ostatni wykonałaś rzut wolny tak perfekcyjnie, że piłka wylądowała w samym okienku bramki?

Podobne trafienie zaliczyłam na turnieju towarzyskim, który odbywał się rok lub dwa lata temu.

W sobotę bardzo ważne gole w wykonaniu Twoim i Małgorzaty Mesjasz, w Katowicach do siatki trafiały Anna Zając i Katarzyna Rozmus, a w meczu z Łodzią spokój dała Wam bramka Dominiki Dereń na 2:0. Czy to właśnie ta zespołowość i fakt, że rywal zagrożenia może spodziewać się z każdej strony jest Waszą największą siłą w tym sezonie?

Dobrze jest mieć zespół, w którym nie tylko jedna zawodniczka jest odpowiedzialna za strzelanie bramek, bo w momencie kontuzji lub słabszej dyspozycji zawsze znajdzie się ktoś inny, kto potrafi tą piłkę skierować do siatki. Każda z nas pracuje na wygraną i dba o dobro drużyny i na pewno jest to u nas dużym plusem.

Ma początku sezonu miałaś trochę problemów z kontuzją – czy dwa gole zdobyte w sobotę to sygnał, że wysoka forma wraca? Czy też czujesz jeszcze, że są w Twojej grze jakieś rezerwy?

Dwie bramki w jednym meczu nie oznaczają od razu wysokiej formy. Oczywiście satysfakcja jest, ale w dalszym ciągu muszę pracować nad tym, aby zachować jak najlepszą skuteczność zarówno w strzelaniu bramek, jak i w samej jakości gry.

Teraz czas na przerwę na mecze reprezentacji, a następnie wyjazd do Sosnowca. Co możesz nam powiedzieć o Czarnych i jak musicie zagrać, żeby przywieźć do Wałbrzycha 3 punkty?

Czarne są wymagającym przeciwnikiem. Nie zdobyły wicemistrzostwa przypadkiem, tak więc pojedynek z nimi na pewno nie będzie łatwy, ale jeśli będziemy konsekwentne oraz skoncentrowane od pierwszej minuty, to myślę, że jesteśmy w stanie wywieźć stamtąd punkty.

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych goli i zwycięstw.